Historia czyżyka i Model R.U.S.Z.A.J. do Zdrowej Pełni

Cześć 😁 Bardzo ciepło Cię witam w pierwszym i eksperymentalnym odcinku podcastu Zdrowa Pełnia z czyżykiem  🥳 🥳 🥳

Spodziewam się, że skoro tutaj jesteś, to może się zdarzyć, że albo czujesz na teraz jakieś utknięcie, ugrzęźnięcie w konkretnym obszarze życia. Zazwyczaj osoby które do mnie przychodzą z takim ugrzęźnięciem mówią o tym że utknęły w pracy, w karierze, czy w biznesie, albo w obszarze związanym np. z relacjami, ze związkiem lub jego brakiem, z rodzicielstwem, z rodziną… Często też słyszę na sesjach Zdrowej Pełni o utknięciach związanych z tym, jak w ogóle się realizujesz, co osiągasz, w którym kierunku chcesz w swoim życiu iść. 

Może się też tak zdarzyć, że nie czujesz żadnego ugrzęźnięcia (Oby! Trzymam kciuki 🤞), ale jednocześnie czujesz wewnętrznie, że masz dużo większy potencjał, niż na teraz realizujesz. Czujesz, że możesz… że chcesz… że stać Cię na to, by mieć i by być WIĘCEJ oraz by WIĘCEJ tworzyć ✨ ✨ ✨ 

Bez względu na to który z tych powodów Cię do mnie przyprowadził… jesteś w dobrym miejscu  💖

Czy to nie przyjemnie, że jest tak dużo rzeczy, które jeszcze poznamy? To właśnie sprawia, że ja się tak cieszę życiem… świat jest taki ciekawy… Nie byłby taki ani w połowie, gdybyśmy wszystko o nim wiedzieli, prawda?

"Ania z Zielonego Wzgórza"

Lucy Maud Montgomery

A skoro tak, to poznajmy to, o czym do tej pory jeszcze nie wiedzieliśmy 😉 

Ty możesz nie wiedzieć o mnie, o pamięci komórkowej, o modelu R.U.S.Z.A.J. do Zdrowej Pełni… 

Ja mogłam do tej pory nie poznać Ciebie.

Wyciągnijmy zatem do siebie dłonie i przywitajmy się / poznajmy w tej wirtualnej przestrzeni 😊 Słuchając poniższego, pierwszego odcinka podcastu Zdrowa Pełnia z czyżykiem dowiesz się, jak to się stało, że prowadzę Ludzi tak, by mogli uwolnić swoją pamięć komórkową od nawet bardzo głębokich zapisów w pamięci komórkowej i w końcu żyć życiem, które kochają, w którym kochają i które (naprawdę!) ma znaczenie.

Ja ze swojej strony chętnie przeczytam o Tobie  😊 Skorzystaj z miejsca na komentarze pod tym wpisem i daj mi znać, co Cię tu sprowadza. Czego dla siebie szukasz i pragniesz? Co masz nadzieję znaleźć w przestrzeni Zdrowej Pełni? A może po prostu napisz mi od siebie to, co chcesz, abym o Tobie wiedziała 💚

Jak rozumiemy 
pamięć komórkową 
z perspektywy narzędzi Zdrowej Pełni?

Badania wykonywane głównie w ramach regresji do bardzo wczesnych wydarzeń rozwojowych, pokazywały, że:

Od tego czasu, to włąsnie tę komórkę nazywamy omnipotentną komórką macierzystą.  

Staje się ona swoistą matrycą dla wszystkich zjawisk, które zachodzą w naszym ciele. Każda inna komórka budująca nasze ciało jest z nią w połączniu i to od niej dostaje „instrukcje”. Jednocześnie będąc jej „przedłużeniem”.

Kształt i jakość struktur oraz procesów fizjologicznych w omnipotentnej komórce macierzystej warunkuje nasze zdrowie:

Człowiek, jak i cała Natura, funkcjonuje fraktalnie. Jednocześnie, gdy przyjrzeć się dokładnie i holistycznie, naszemu funkcjonowaniu, to harmonijnie zaznacza się w nim nie tylko fraktalność, ale także kaskadowość. Problemy zaznaczone w naszej zdefragmentowanej i niezunifikowanej świadomości, w innej formie, ale w podobnym spektrum słychać w zapisach pamięci komórkowej. Te natomiast wprost wpływają na nasz mózg i układ nerwowy, skąd somatyzują się na poziomie tkanek, organów i całych układów w naszym ciele.  

Wspólnym mianownikiem, który cementuje (a przez to daje nam poczucie spójności) wszystkie te poziomy, są nasze emocje, myśli i odczucia z ciała. To właśnie one są naturalnym i najłatwiejszym dla nas wytrychem otwierającym nam dostęp do każdego z tych poziomów naszego funkcjonowania.

Model  
R.U.S.Z.A.J. 
do Zdrowej Pełni

R.

Rozpoznanie

Bazując na Twoich reakcjach z ciała, emocjach i myślach, rozpoznajesz z jakim programem zapisanym w pamięci komórkowej masz do czynienia.

U.

Uwolnienie i/lub Ubogacenie

Uwalniasz się od obciążających zapisów, które do tej pory nosiłaś w swojej pamięci komórkowej. Kiedy jesteś wolna od konkretnego programu, od razu zmieniają się Twoje reakcje z ciała, emocje i myśli.

S.

Sabotażyści wewnętrzni

Korzystając z narzędzi Zdrowej Pełni namierzasz, jaki wpływ na Twoją psychikę mają bakterie, grzyby, wirusy, jednokomórkowce i białka prionowe. Uwalniasz się od przyczyn, na bazie których do takiego wewnętrznego sabotażu mogło dojść i możesz spowrotem cieszyć się życiem 😂

Z.

Zasobne stany świadomości

Odzyskujesz dostęp do stanów optymalnego działania Człowieka. Stały dostęp do konkretnych stanów daje Ci łatwy, codzienny dostęp do takich zasobów, jak szczęście, miłość, spokój, wdzięczność i in.

A.

Aktywacja sił leczących

Bazujesz na naturalnych mechanizmach samozdrowienia, dzięki czemu w ciągu nawet kilku sekund Twoje ciało potrafi uwolnić się z zapisu traum i innych obciążeń.

J.

Jasność Wielkiego PO CO

Sięgając głęboko w siebie przekonujesz się, po co tu jesteś i jak dla siebie definiujesz swoją misję / cel na życie.

Życie daje każdemu tyle, ile sam ma odwagę sobie z niego wziąć

Jacek Pałkiewicz

Mogą Cię także zainteresować:

Prezent dla Ciebie:

Pobierz Transformacyjne 500+

Poznaj najczęstsze programy, które Cię ograniczają w życiu, w rodzicielstwie, w karierze i w biznesie.

Świadomość przeszkód pozwala Ci łatwiej się od nich uwolnić!

Najnowsze wpisy:

Obejrzyj więcej:

1
1
2
2
3
3
4
4
5
5
6
6
7
7
8
8
9
9
10
10
11
11

Chwila refleksji?



Zapraszam Cię do zabawy otwierającej oczy z kartami Osho Zen :) Wylosowana karta, może pomóc Ci zobaczyć, co towarzyszy Ci obecnie w życiu (ogólnie lub w wybranym przez Ciebie temacie).

Oczywiście możesz powiedzieć, że opis kart pasuje do każdej sytuacji i każdego człowieka. Może i tak jest… Jednak refleksja nad tu i teraz jest Twoim wyborem, a wnioski są tylko i wyłącznie Twoje.

Zaufaj intuicji ;) i upewnij się, że nie wypierasz treści, których nie chcesz usłyszeć.

Posłuchaj podcasu:

Subskrybuj podcast:

O czym chcesz usłyszeć w podcaście lub przeczytać na blogu?

Jest coś, co chętnie zobaczysz opisane na blogu?

Ucieszysz się, kiedy w podcaście usłyszysz o czymś konkretnym?

Nic prostszego 😄

Napisz o tym czyżykowi i poczekaj chwilę na podcastową lub blogową odpowiedź 😘

Co mówią inni?

To jest zupełnie inna praca z traumami. Wspaniała metoda i wspaniałe narzędzia 💗 Dziękuję, że "zostałam doprowadzona" do tego miejsca, chociaż wydaje mi się, że to nie przypadek, bo "kiedy uczeń jest gotowy, to pojawia się nauczyciel". Wdzięczna jestem i cieszę się, że tu jestem 💗 💗 💗
Bożena Fizek
czyżyk, dałaś mi piekny prezent i dziś uświadomiłam sobie, jak ogromne zmiany u mnie nastały. Brawo MY. Bez Ciebie nie wyobrażam sobie, co bym dziś robiła (w tym stanie od którego zaczęłyśmy moja pracę). Życzę wszystkim, aby mieli odwagę Ci zaufać.
Magdalena Rozz
Bardzo wielu osobom reklamuję Ciebie! Mój mąż jest tak zachwycony tym, co widzi we mnie, że on nakłania swojego partnera biznesowego, żeby się do Ciebie zgłosił. Mówi, że nawet sam jest gotowy mu te sesje zamówić, żeby partner biznesowy się ze swoich traum wyleczył. Widząc we mnie taką zmianę, chciałby komuś innemu pomóc w taki sposób. Więc myślę, że we mnie jest bardzo widoczna zmiana nie tylko dla mnie, ale też dla mojego otoczenia. Czasem patrzę na siebie i myślę sobie "kurczę, kim jest ten Człowiek?" Ale ja lubię tego Człowieka, bo łatwo mi się teraz żyje po prostu.
Agnieszka Al-Rumaihi
Zdrowa Pełni z czyżykiem, ja Cię uwielbiam! Ledwo zaczęłam, a mam już poczucie, że idę do przodu!
Inga Wiśniewska
Czwartek 14 listopada 2019, 5:00 rano. Jadę na spotkanie wyzwania, które wywołuje we mnie emocje, ale nie jest to strach ani lęk, raczej ciekawość, jak będę reagować. Wysiadam na lotnisku w Bolonii i biorę taksówkę. Zbliżam się do miejsca przeznaczenia i nadal nie czuję nic. Może jestem już całkiem wyprana z emocji i straciłam te zdolności? No nic, na lotnisku podchodzę od razu do bramek i szybciutko załatwiłam check-in. Mam ponad godzinę czasu, więc z ogromną ciekawością przyglądałam się swoim reakcjom. Widzę lądujący samolot, ale nadal nic nie czuję. Podoba mi się to coraz bardziej. Może nie będzie już żadnych problemów przez cały lot? Ogłaszają otwarcie bramek… Robi mi się słabo i serduszko usiłuje walnąć mocniej, ale mu nie wychodzi. Przeszło. Check-in zrobiony i idę do wyjścia na płytę. Czuję się dobrze i spokojnie. Maszeruję do tylnego wejścia, bo tym razem kupiłam miejsce z tyłu i na przejściu. Siadam wygodnie i wciąż jestem spokojna. Kurcze! To jest mega! Siedzę w samolocie! Ruszamy… Jest OK. Dojechaliśmy do miejsca startu i ruszamy. Żywy ogień zalewa mi żyły. Czuję, jak krew odpływa mi z twarzy. “Wiola! Zobacz, ci wszyscy ludzie są na pokładzie, tak samo jak ty.” Nie pomaga nic a nic. Zamykam oczy i opróżniam głowę ze wszelkich myśli. Krew stygnie, wraca na swoje miejsce i wraca spokój. To był najspokojniejszy lot w moim życiu i najszybszy. Wylądowaliśmy o 30 minut wcześniej, bo wiatr nas prowadził. 3 lutego niefortunne lądowanie uziemiło mnie skutecznie i byłam pewna, że na ewent pojadę pociągiem do Polski i nigdy więcej nie wsiądę do samolotu. Wystarczyły 2 miesiące pracy z Moniką i nie tylko wyrzuciła wszelkie traumy z mojego życia, ale wysprzątała go totalnie, robiąc miejsce na nowe, dobre rzeczy. Monika nie uzależnia od siebie ludzi, daje wsparcie i narzędzia. Co ja mówię, górę narzędzi do samodzielnego sprzątania życia. Praca z dobrym psychologiem przyspiesza i ułatwia wszystko, ale to musi być naprawdę dobry psycholog, a Monika warta jest każdej ceny. Ja mogę teraz skupić się na pracy, która teraz jeszcze bardziej mnie cieszy. I to nie jest zwykły psycholog tylko. Sesje z nią otwierają drzwi do nieprawdopodobnych, pozytywnych niespodzianek. To taka moja reklama dzisiaj. Bo dzięki Monice mogłam bezstresowo przylecieć do Polski na ewent i wrócić na pełne obroty, bo niemożliwość przemieszczania się, była dla mnie potężną blokadą. Więc jeśli ktoś ma potrzebę naprawienia pewnych aspektów swojego życia, szczerze polecam Monikę. Dzięki wielkie Monika. Za kilka dni wracam do Włoch
Wioleta Michalik

Pracuj z czyżykiem 1x1:

Weź kurs na Zdrową Pełnię:

Znasz Kogoś, na kim Ci zależy, a komu przyda się powyższa treść? Pokaż, że o tego Kogoś dbasz... że ciepło o Nim myślisz
i koniecznie udostępnij mu ten post :*

Co najważniejszego dla siebie znajdujesz w tym wpisie?
Co myślisz na jego temat?

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

3 miesiące

21 000 zł

Każdego miesiąca dostajesz*

*dodatkowo

może się zdarzyć, że w Twojej indywidualnej sytuacji będziesz potrzebować:

  • dostepu do materiałów merytorycznych z zakresu zmiany życiowej, jakiej chcesz dla siebie dokonać, lub
  • grupowych spotkań implementacyjnych.

Jeśli podczas spotkania strategiczno-rozpoznawczego z czyżykiem, okaże się, że te działania są dla Ciebie ważne i Tobie potrzebne, to zakres Twojego 3-miesięcznego pakietu (i jego cena) mogą się zmienić. 

Ustalisz to wówczas indywidualnie z czyżykiem. 

Biznes i moja praca to pasmo sukcesów, ale niszczę wszystko, czego się dotknę prywatnie...

Stres i ogromna odpowiedzialność są wpisane w moje codzienne funkcjonowanie. Podejmuję decyzje, od których zależą życia Ludzi. Każda moja decyzja to także ogromne pieniądze. Nic dziwnego, że ryzyko, stres i odpowiedzialność, to mój chleb powszedni. Niewiele jednak osób to rozumie… 

Im dalej jestem w tej drodze, tym bardziej samotna jestem. Na nikim tak naprawdę nie mogę polegać i jestem zdana sama na siebie. Ludzie, którzy mnie otaczają, ode mnie zależą, ale też na każdym kroku mnie oceniają. Niektórzy tylko czekają, aż powinie mi się noga. Są tacy, którzy by się nawet z tego ucieszyli. Nie mogę sobie na to pozwolić. Przed innymi muszę trzymać fason – muszą być przekonani, że jestem najlepsza w tym, co robię; że jestem najlepszym wyborem…

Nie mogę okazać słabości. Muszę na co dzień walczyć. Muszę być twarda. I taka jestem. Świetnie mi to wychodzi i w biznesie się nie tylko sprawdza, ale też opłaca. Niestety w życiu prywatnym skazuje mnie to na jeszcze większą samotność i niezrozumienie. Nie ma znaczenia, czy z kimś jestem, czy nie, bo prywatnie i tak jestem sama…

Perfekcjonizm mnie ogranicza...

Wiem, że mam duży potencjał. Mogłabym odnieść sukces i dużo dobrego zrobić… Ale cały czas nie mogę wyjść poza myśli i planowanie :( Boję się popełnić jakikolwiek błąd. Planuję ponad miarę i zanim zacznę działać, to muszę być na wszystko przygotowana. Muszę znać odpowiedzi na wszystkie potencjalne pytania. To mnie zatrzymuje w miejscu. 

Innym mówię, że jestem perfekcjonistką, ale prawda jest taka, że po prostu utknęłam. Zazdroszczę tym, którzy potrafią iść na żywioł. Też bym tak chciała! Niestety już widzę, co się stanie, gdybym się odważyła… Wówczas byłoby widać czarno na białym, że nie pasuję do innych. Ludzie by w końcu się na mnie poznali… Już słyszę, jakby sobie wówczas na mnie używali… więc siedzę, jak mysz pod miotłą i nie ryzykuję.

Jednak cokolwiek zrobię (lub czegokolwiek nie zrobię) cały czas towarzyszy mi poczucie, że odstaję od reszty. Ludzie obserwują, że jestem inna i nie akceptują mnie takiej. Nawet jeśli na zewnątrz nie widać różnicy… nawet jeśli ktoś mnie poklepie po ramieniu i powie „nie przesadzaj; zupełnie nie wiem, o czym mówisz”, to ja i tak wiem… Wiem, co Ludzie myślą i mówią za moimi plecami. Przez to muszę starać się o wiele bardziej niż inni, żeby mnie zaakceptowano. Muszę dawać z siebie wszystko, żeby moja praca się spodobała; żeby zyskała uznanie. A nie jest łatwo!

Rozwijam się i sięgam po różne metody, ale jak zrobię dwa kroki do przodu, to zaraz robię 3 do tyłu...

Od długiego czasu się rozwijam i nad sobą pracuję… mam jednak poczucie, że to jakaś karkołomna ścieżka. Jasne, że widzę zmiany. Dużo też ze sobą robię, aby te zmiany były. 

Doświadczyłam wielu pięknych momentów w tej mojej wędrówce i jestem za nie wdzięczna. Jednak przeszkadza mi, że za każdym razem, jak czuję przełom… jak doświadczam prawdziwej zmiany… jak robię dwa duże kroki do przodu i oddycham pełną piersią, to zaraz robię cztery do tyłu i znowu ląduję na czterech literach. 

Taka huśtawka ciągnie się od kiedy pamiętam. Jakby mnie coś trzymało. Jakby coś nie chciało mnie puścić. Jakby coś celowo podcinało mi skrzydła. Najwyższy czas się od tego uwolnić, bo inaczej nigdy nie wypłynę na naprawdę szerokie wody!

Jestem pewna, że największą przeszkodą dla mojego sukcesu, jestem ja sama... :(

Logicznie wiem, że mam sporo do zaoferowania sobie, innym i Światu. Wiem, że jestem inteligentna. Wiem, że potrafię być atrakcyjna. Wiem, że jestem wystarczająca. Wiem, że mogę odnieść sukces… 

Jak się postaram, to nawet znajduję w swoim życiu szereg dowodów na to wszystko. Ba, nawet jak się nie staram, to mam w swoim otoczeniu Ludzi, którzy mi zazdroszczą i mówią o mnie w superlatywach!

Tym bardziej wkurzający jest ten upierdliwy głos w głowie, który wie, co i jak podszepnąć, żeby mi aż w pięty poszło :( 

Najgorsze jest to, że jak nie uważam i w porę tego nie wychwycę, to rzeczywiście czuję się gorsza, głupia, niewystarczająca, niegodna kochania i niezasługująca na pełnię sukcesu. W takich chwilach, kiedy słyszę czyżykowe: „żyj życiem, które kochasz, w którym kochasz i które naprawdę ma znaczenie” zwyczajnie nie wierzę, że to jest dla mnie możliwe.

Jeszcze gorsze jest to, że jeśli w porę siebie w tych negatywach nie zatrzymam, to ani się nie spostrzegę, a już sabotuję samą siebie!

Chcę w końcu – całkowicie spójnie ze sobą – czuć, że siebie kocham i jestem wystarczająca. Zamiasst tylko o tym wiedzieć i musieć sobie o tym co rusz przypominać…

Patrzę na szczęśliwe pary dookoła, a ja znam tylko samotność...

Czasem mam wrażenie, jakby życie działo się gdzieś tam za szybą, a ja je tylko obserwuję. Ludzie są niby dookoła, ale tak daleko ode mnie… Doświadczenia, jakie mam w obszarze budowania związku, czy ważnej dla mnie relacji, są tak nikłe lub tak nieudane, że nie ma sensu ich nawet przywoływać… Po co się dołować? 

Czasem myślę, że ja po prostu nie umiem kochać :( i nie ma się co dziwić Ludziom, którzy to widzą i nie chcą ze mną być. A innym razem już naprawdę nie wiem, o co chodzi i jak to jest, że im bardziej się staram, tym przepaść między mną, a tym drugim Kimś jest coraz większa. 

Zauważam w sobie „głos”, który na różne sposoby szepcze mi, że związek nie ma sensu… że Ludzie w związkach się tylko krzywdzą… że lepiej być samą, niż użerać się z kimś… że związek mnie ograniczy i że stracę prawdziwą siebie w takiej relacji… 

I ja to wszystko rozumiem, ale wciąż jakaś część mnie chciałaby po prostu kochać i być kochaną. To wewnętrzne rozdarcie mnie paraliżuje :( Czy to kiedykolwiek będzie łatwiejsze? 

Jestem magnesem na niewłaściwych partnerów...

Już tyle razy się sparzyłam, ze aż szkoda wyliczać :(

 

Powinnam się już dawno temu nauczyć rozpoznawać facetów, którzy złamią mi serce, ale nie… Za każdym razem wydaje się, że to ten jedyny. Znowu mam motyle w brzuchu, oczy mi się świecą, a serce topnieje. I jak na niego patrzę, to mam ochotę się z nim zestarzeć…

 

A później okazuje się, że miało być pięknie, a wyszło jak zwykle.

 

Ileż można?!

 

Nawet, jak się zabezpieczam… trzymam dystans, sprawdzam, dopytuję, żeby znowu nie popełnić tych samych błędów, to jakoś tak się okazuje, że coś przeoczyłam :(

 

Chciałabym stworzyć związek oparty na szacunku, miłości, wspólnych celach i zaangażowaniu, ale trafiam zawsze na kogoś, kto ma inną wizję :( A najgorsze jest to, że szydło z worka wychodzi po jakimś czasie, kiedy ja już się zaangażuję i dużo z siebie dam.

 

Zaczynam myśleć, że na świecie chyba nie ma normalnych facetów. Już naprawdę brak mi sił, aby powtarzać taki scenariusz po raz kolejny :( Jednak wiem, że jak teraz z tym czegoś nie zrobię, to może być jeszcze gorzej…

Kocham i chcę ratować, ale serce mi pęka, bo mój związek i moja rodzina się rozpadają...

Tęsknię za tym, co mieliśmy kiedyś… Nie wiem, gdzie to zgubiliśmy i chyba nie bardzo umiem to odzyskać :( Próbowałam już różnych sposobów i albo jest lepiej na chwilkę, po czym znowu przychodzi krach, albo już na stracie moje starania okazują się być poronionym pomysłem :( 

Jak to się stało, że przestałam mu wystarczać? Już naprawdę nie wiem, jaka mam być, żeby on chciał ze mną zostać i naprawić to, co nam jeszcze zostało… A ja go naprawdę kocham! I nie wyobrażam sobie życia bez niego! Nie wiem, co będzie, jak go stracę… jak będę sama :(

 Nie mówiąc już o tym, że nie wiem, jak powiem o tym innym :( Kim ja w ogóle bez niego będę?

Moje dzieci są dla mnie najważniejsze, ale się z nimi rozmijam...

Tak naprawdę wcale ich nie znam (a one nie znają mnie). To smutne, bo ja naprawdę kocham moje Dzieci… tylko jakoś tak… od jakiegoś czasu… nadajemy na innych falach… 

One nie rozumieją, że ja to wszystko robię dla nich… Przecież musimy za coś żyć… muszę mieć za co zapłacić za ich dodatkowe zajęcia… A one wcale mi tego nie ułatwiają! Zupełnie nie widzą, jak się dla nich staram. Byłoby idealnie, gdyby bardziej się słuchały, więcej zaangażowania wkładały w swoje obowiązki, umiały się bardziej twórczo i konstruktywnie zająć sobą… 

Ale, jak to w życiu, idealnie nie jest :( A ja nie wiem, jak mam do nich dotrzeć :( Czasem tracę cierpliwość. Szczególnie, jak widzę ich miny… jak słyszę półsłówka i ciągłe niezadowolenie… jak ich niewdzięczność razi mnie po oczach… Tak, wówczas tracę cierpliwość. Czasem wybucham i… wcale tego nie chcę :( 

Im dłużej się temu przyglądam, tym bardziej odzywa się we mnie świadomość, że jestem złą matką. Nie opiekuję się nimi tak, jak powinnam. Nie daję im dobrego przykładu :( Mają ze mną gorszy start, niż mogłyby mieć :( Gdzieś tam, bardzo głęboko, wiem, że mimo ogromnych starań, krzywdzę moje własne Dzieci. Dzieci, które kocham najbardziej na świecie :( 

Zawodowo pomagam innym, ale zarabiam dużo mniej, niż bym chciała...

Założyłam swój pomocowy biznes, bo nie chciałam mieć szefa, który by mi mówił co mam robić. Chciałam sama być dla siebie szefem. Chciałam być niezależna. Chciałam mieć wolność: finansową i wolność wyboru z kim, gdzie, jak i jak długo pracuję. 

Wiem też, że mam dużo do zaoferowania innym i Światu. Chciałam w pełni rozwinąć skrzydła i tworzyć piękną zmianę pomagając Ludziom. Dlatego otworzyłam swoją firmę i… miało być pięknie. Marzenia i ideały sięgały zenitu, a później aż huknęło, gdy grzmotnęły o glebę i roztrzaskały się na miliony kawałeczków :( 

A ja jak ten Kopciuszek zbieram odrobinki i próbuję je posklejać. Jestem przepracowana i przemęczona. Żeby wszystko ogarnąć pracuję ponad siły :( Mało śpię. Nieregularnie (i niezbyt zdrowo) jem. Im więcej pracuję, tym więcej jest do zrobienia, a efekty z tego są mizerne. 

Moja firma miała być moim wybawieniem, a tymczasem stała się moim więzieniem! Pracuję więcej, niż jakikolwiek szef, w jakiejkolwiek pracy, kiedykolwiek by ode mnie wymagał, a moje profity w żaden sposób tego nie odzwierciedlają :(

Tymczasem wiem, że innym się udaje. Nawet tym, którzy mają mniejsze kwalifikacje, niż ja. A przecież jestem inteligentna! Wiem, że można, tylko, że mi akurat to nie wychodzi. Mam już tego serdecznie dość. Albo coś zmienię, albo nie tylko będę wyglądać, ale stanę się wrakiem Człowieka… 

Mam wiedzę i doświadczenie, ale pracuję dla i na kogoś, zamiast rozwinąć swój biznes​...

Od zawsze mówię NIE przeciętności! Jestem dobra w tym, co robię. Mam doświadczenie i jestem ekspertem z prawdziwego zdarzenia… 

Jednocześnie praca dla kogoś i na kogoś mnie powoli wykańcza. Jestem stworzona do czegoś większego! Czy wrażenie, jakie zrobiła moja kreacja na firmowej imprezie, to naprawdę wszystko, o czym Ludzie będą mówić, kiedy o mnie pomyślą?!

Od czasu do czasu myślę o własnym biznesie, ale tyle rzeczy może pójść nie tak… tyle mogę stracić… że na myśleniu (od kilku lat!) się kończy :(

Jednocześnie Ludzie dookoła powtarzają, że jestem szczęściarą i że mi zazdroszczą… I jak się dobrze zastanowić, to nie mam przecież na co narzekać. Moja praca daje mi pieniądze i stabilność… więc z uśmiechem numer 4 odpowiadam, że lubię moją pracę.

A później patrzę w lustro i widzę w nim największą, paskudną HIPOKRYTKĘ :(

I czasem się zastanawiam: czy aż tak bardzo zależy mi na przypodobaniu się innym i na spełnieniu ich oczekiwań, że nawet wprost nie potrafię powiedzieć, że nie znoszę tej pracy? Że gdybym tylko wiedziała, jak to zrobić bezpiecznie, to zarabiałabym krocie na swojej wiedzy i ekspertyzie. Spełniałabym się w tym co kocham i robiłabym to na własnych warunkach! 

Kiedy oczekujesz cudów, to proponuję, żebyś od razu zwróciła się do jakiegoś uzdrowiciela, szamana lub do pierwszej parafii w Twojej okolicy. Pracując ze mną świadomie budujesz dla siebie zmianę. Uwalniasz się od coraz głębszych obciążeń – warstwa po warstwie – aż w końcu(!) możesz powiedzieć, że żyjesz życiem, które kochasz, w którym kochasz i które ma znaczenie :D 

I żeby było jasne: stoi za Tym sporo Twojej (i mojej) pracy. Nie dzieje się to (i nie stanie się to) w ułamku sekundy! I nie zdarzy się to bez Twojego zaangażowania!

Nie jestem ani lekarzem, ani uzdrowicielem, ani nie mam dużego doświadczenia w leczeniu chorób. 

Dlatego – jeśli oczekujesz uzdrowienia konkretnych chorób, z którymi się mierzysz – to potrzebujesz poszukać kogoś innego, kto Ci w tym rzetelnie i kompetentnie pomoże.

Dla jasności: pracowałam już z osobami, które uznały, że mogą „zrobić sesję” i zaangażować się na dwie godziny, ale później w życiu ma się już samo dziać… z Ludźmi o podejściu: to powiedz mi, co mam zrobić i niech mi się podniesie jakość życia…

Czy przy takim podejściu w Twoim życiu coś się zmieni? Zmieni się. Jest jednak spora szansa, że nawet tego nie zauważysz. A jeszcze większa, że Twoja frustracja urośnie do potęgi entej. Nie mówiąc już o tym, że prezentując takie podejście, oddajesz moc i odpowiedzialność za proces komuś innemu (mi, losowi, zewnętrznym warunkom… etc.).

Proces Twojej przemiany i transformacji Twojego życia wymaga od Ciebie uważności. Wymaga koncentrowania się na tym, co już się zmieniło i przytomnego śledzenia tego, co jeszcze pozostało (tak, abyś mogła się od tego uwolnić w kolejnym podejściu). Wymaga od Ciebie świadomego wzięcia odpowiedzialności.

Jeśli masz inny pomysł na swoją transformację, to poszukaj innego przewodnika.

Szczerze pisząc nie bardzo mnie interesuje, ile wiesz… Interesuje mnie, czy żyjesz życiem, które kochasz, w którym kochasz i które ma znaczenie. Jeśli tak i przy tym dużo wiesz, to SUPER :) W takim przypadku zupełnie nie potrzebujesz mojej pomocy :D 

Jeśli nie, a już tak dużo wiesz, to znaczy, że albo wiesz, nie to, co trzeba, albo wiesz tylko o wierzchołku góry lodowej, albo masz w sobie tak dużo blokad, że bez względu na to, jak dużo jeszcze się dowiesz i tak z miejsca nie ruszysz. 

Dlatego, jeśli jesteś przywiązana do swojej wiedzy, jeśli szukasz ścieżek jedynie dla jej potwierdzenia, lub poszerzenia, to praca ze mną nie jest dla Ciebie. 

Jest bardzo prawdopodobne, że uwalniając się od obciążeń z wykorzystaniem narzędzi Zdrowej Pełni, zauważysz, że „wiedza”, którą do tej pory obrastałaś tylko Cię więziła. Zanim się zdecydujesz do mnie zapukać, potrzebujesz wziąć to pod uwagę.

Zazwyczaj pracuję z Ludźmi, którzy osiągnęli swoją finansową wolność i satysfakcję, po czym zauważyli, że pieniądze w życiu jednak szczęścia nie dają. Nie zapełniają też pustki, którą Ludzie w sobie noszą. I same z siebie nie sprawiają, że ktoś jest bogaty.

Pracuję też z Ludźmi, którzy zarabiając dla siebie OK, są jednocześnie gotowi w siebie i w swoją transformację zainwestować, bo wiedzą, że już dłużej tak nie może być, jak jest na co dzień. Wiedzą, że chcą czegoś więcej.

 

Jeśli jednak obecnie mierzysz się z tak dużymi trudnościami finansowymi, że musiałabyś wybierać pomiędzy podstawowymi potrzebami, a Zdrową Pełnią, to… wybierz zaspokojenie podstawowych potrzeb.

W zdecydowanej większości przypadków, Ludzie, którzy znaleźli się w takim momencie życia, mają w sobie aktywne ogromne blokady i mają ich zazwyczaj bardzo dużo. A to oznacza, że zmiana, której potrzebują nie zdarzy się w trakcie jednej, czy nawet 3 sesji…

Taka zmiana będzie połączona z poważną inwestycją i sporym zaangażowaniem. Jeśli teraz jesteś w takim miejscu życia, to zadbaj o swoje podstawowe potrzeby.

Nie zawsze miło będzie. Po pierwsze, czyżyk od czasu do czasu specjalnie będzie Cię „głaskać pod włos” ;) To może być wyzwanie… i może Cię trigerować! I będzie się tak działo za każdym razem, kiedy pozwoli Ci to wyjść z zastoju, by zauważyć, co potrzebujesz zmienić, by zacząć skutecznie działać.

Po drugie kiedy będziesz pracować z traumami – na etapie ich uświadomienia i w momencie, kiedy wciąż będą aktywne – możesz poczuć ich impakt i mogą zalewać Cię trudne emocje.

Po trzecie, kiedy uwolnisz się od jakiejś warstwy obciążających programów, to jest spora szansa, że dojdą do głosu takie, o których wcześniej nie wiedziałaś… które były zapisane głębiej… z którymi do tej pory nie miałaś, ani ochoty, ani siły, ani narzędzia, by się skonfrontować. 

Oczywiście, to się nie musi zdarzyć, ale bywa, że się zdarza. I wiesz co?

Wówczas nie jest miło. Jest pouczająco. Jest odkrywczo. Jest transformacyjnie, ale nie jest miło.

Każdy z kolejnych programów, które będą się uaktywniać i zbierać żniwo w Twoim życiu, możesz zaadresować w swoim indywidualnym planie transformacyjnym lub w programie grupowym „Moja Droga do Zdrowej Pełni” i oczywiście możesz się od niego uwolnić. Jednak dopóki będzie aktywny, dopóty miło nie będzie.

Nie mam ochoty pracować z Ludźmi, którzy koncentrują się na szukaniu winnych i wymówek. 

Jeśli należysz do tych osób (wątpię, skoro jesteś na tej stronie, ale na wszelki wypadek, jeśli…), to odpuść sobie kontakt ze mną. 

Oszczędzisz tym i sobie, i mi sporo czasu i zachodu.

Jeśli lubisz życiowo wchodzić w rolę ofiary i pokazywać wszem i wobec, jaka to jesteś biedna, skrzywdzona, zagubiona etc…

Jeśli masz korzyści z tego, że inni się nad Tobą litują; że Ci współczują…

 

Jeśli chcesz, by tak zostało i zamierzasz udowodnić (na świadomym, czy nieświadomym poziomie – nieważne), że akurat Ty masz w życiu tak źle, że nawet tak silne narzędzia, jak Zdrowa Pełnia i uzdrowienie pamięci komórkowej, Tobie nie pomagają…  

To praca ze mną jest BARDZO NIE DLA CIEBIE. I od razu sobie ją odpuść.

Aby w pełni skorzystać z narzędzi Zdrowej Pełni (również w pracy indywidualnej z czyżykiem) potrzebujesz dobrze czuć swoje ciało. Potrzebujesz czuć fizyczne objawy pochodzące z ciała, a także różnicować zmiany w tych objawach.

W obecnych czasach wiele obciążeń, które Ludzie w sobie noszą, część leków, a także chorób fizycznych uniemożliwia dobre czucie swojego ciała i pełne “bycie w ciele”.

Jeśli potrzebujesz sprawdzić, na ile “w ciele jesteś” i w związku z tym, jak łatwo przychodzi Ci praca narzędziami Zdrowej Pełni, to najlepiej zapisz się na darmowy kurs demo o uwalnianiu się od traumy pokoleniowej. Wszystkie zawarte w nim ćwiczenia wymagają czucia swojego ciała, więc będzie Ci łatwo sprawdzić, jak dobrze Ci to idzie ;)

0
Ciekawi mnie, co myślisz na temat artykułu i zawartych w nim treści... Zostaw swój komentarzx